26 czerwca 2017

Zapowiedź - Elada2017


Ekhem, ekhem, jakby ktoś nie zauważył ogromnego banneru.
Drogie Autorki - Searo, Micaso, Forget oraz Slaykey(?) oraz Drodzy Autorzy - Ethanie - mam nieopisany zaszczyt i szczęście zapowiedzieć pierwszy event na Tiglavve, czyli ELADę2017! Ten oto tajemniczy skrót pochodzi od Event Letni Anno Domini 2017 i rymuje się z czekolada. Tak, to a jest po to, żeby nazwa lepiej brzmiała : D Gdyby był to film, to zrobiłabym dla was trailer, ale to nie jest film, więc no... nie ma trailera. Ale jest zapowiedź, na 10 lipca. Data nie powinna się raczej zmienić, a jeśli się zmieni, to na pewno nie zapomnimy was powiadomić.  

Czeka was intrygująca zagadka, której mam nadzieję podejmiecie się rozwiązania. Mogę jeszcze zdradzić, że będzie wprowadzony Mistrz Gry, na Tiglavve pojawią się różne ukryte wskazówki, a każda postać będzie inaczej z tą zagadką powiązana... : D

Instrukcja Elady2017 pojawi się wcześniej, żeby wszyscy ogarnęli o co chodzi przed czasem. Tak więc, do 10 lipca!

Gra Umysłów (12) - Koniec?

     Co i kto nie było już ważne. Ważne było dlaczego. Dlaczego zrobiono to zwykłemu elfowi, który może i ma jakieś umiejętności, ale wtedy był zwykłym bachorem, któremu zachciało się uciec z Yahellianu? Dlaczego ktoś pozbawił go pamięci? Czy przeżył coś traumatycznego, widział coś, czego zobaczyć nie powinien? Dlaczego potrafię powiedzieć, gdzie on właśnie stoi, skoro nie jestem ani telepatką, ani dyspatką? Obecność przeciwnika, a właściwie Allastira, była dla mnie teraz tak samo wyczuwalna jak nadchodząca burza. Wiedziałam, z której strony nadchodzi i jak wygląda, widziałam, że gdy zagrzmi okropnie, z nieba poleje się mglistymi strugami rześki deszcz. Burza była blisko... Gdy wreszcie wzrok powrócił, zobaczyłam przekrzywiający się świat i szarą posadzkę wieży tuż koło policzka. Zimno mi — powiedziałam sama do siebie, a może tylko pomyślałam, bo z gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Zimno mi.
      Burza była blisko... przyspieszyła, uderzenie, huk, czułam zakrzywienie sfery magicznej i gdy już chciałam podnieść się

zniknęła

    Świat przed moimi oczami pociemniał, było tak ciepło i przyjemnie, jakby ktoś owinął mnie puszystym pledem, podał kufel grzańca i zanucił pieśń z Yahellianu, o Pani o Perłowych Włosach, Wielkiej Sílriel, która miała nas poprowadzić do nowego świata, gdy cała nasza rasa zostanie zapomniana... Tylko mglista wizja jakiegoś masywu na chwilę pojawiła się w moim umyśle, wraz z znajomą myślą i słowem, które odbiło się jak echo, nim wszystko zniknęło. 
      Zimno mi.

[Przeciwniku, to chyba koniec? Kończymy tę Grę Umysłów - dziękuję Ci, za tą dziwną formę opowiadań i wspólną rozrywkę : D Nie potrafię pisać notek na zakończenie...]

24 czerwca 2017

Śmiertelni, potrzebujemy waszego głosu!

W Astrum wielkie poruszenie! Oto nastał czas Gry o Władzę w Vanderlinden, kilkanaście elit będzie walczyć o zwierzchnictwo nad jednym z najpotężniejszych królestw! Nie dajcie się zwieść bajdurzeniu i walczcie o prawdę! Audaces fortuna iuvat, niech śmiałym szczęście sprzyja!

Śmiertelni, walczcie także o prawowite miejsce Tiglavve tutaj! Niech inni też zobaczą, że jesteście najlepszą ekipą na blogspocie! Tak jak Elity, stańmy do konkurencji i obróćmy ją w pył!


23 czerwca 2017

Od Yrenn do Tajgi (13) - Przed procesem

    Nie wiem, ile mnie tu trzymano. Może pięć dni, może pięć miesięcy, a może pięć lat. Nie wiem. Ale w ciągu tej katorgi uświadomiłam sobie, że nie potrafię już żyć bez magii. W całym moim życiu ciągle upajałam się grzmotami i błyskami piorunów. Niecierpliwie czekałam na deszcz, często używałam czarów po prostu z nudów. Eliksir, który usuwał moje zdolności, podawano mi codziennie rano i pilnowali, bym wypiła wszystko. Co jakiś czas zastanawiałam się, jak przechytrzyć strażników, jednak szybko rezygnowałam z tego pomysłu. Miałam przecież ponieść odpowiedzialność za to, co zrobiłam. Czas mijał niemiłosiernie długo, a jednocześnie miałam wrażenie, że każdego ranka nastaje kolejny, nowy rok.

22 czerwca 2017

Od Jeremiego do Lucie (2) - „Bujając w obłokach”

    Kopyta siwka zastukały szybko i rytmicznie, gdy ciemnowłosy rekrut nagle wyrwał z szarego zamku, zostawiając za sobą zdziwionych członków Kompanii Świtu i rosłego mężczyznę, patrzącego na pył unoszący się za młodym jeźdźcem. Koń biegł płynnym i równym galopem w dół ścieżki, do Zimnicy. Mężczyzna zacisnął opaloną dłoń na kamiennej poręczy i zmarszczył ogorzałą od słońca twarz, obserwując wciąż złotookiego rekruta.
    Wiatr wiał od strony Xayanai, zimny i przenikliwy, zbyt zimny, jak na początek lata. Nie był to zwykły, górski powiew, takich tutaj nie widywano od dawna. To był wiatr znad przeklętych ruin mrocznej Tatrii, magiczny i złowrogi. Chłopi mówili nań morowe powietrze, bo niosło zarazki i nieszczęście, w tym także śmierć.

21 czerwca 2017

Od Lucie do Jeremy'ego (1) – „(Nie)szczęśliwa wizyta”

Bogato zdobione kolumny, ściany pokryte płaskorzeźbami i freskami, szklane kule, wypełnione światłem i pokryte złocistą siateczką zdobień, ogromne okna, za którymi błyszczą gwiazdy i księżyc, marmurowa posadzka, służba w eleganckich ubraniach, roznosząca napoje i drobne przekąski, stroje arystokratów, błyszczące od złota, srebra i kamieni szlachetnych, całość tworzy pejzaż władzy, bogactwa i pychy. Powietrze, ciężkie od zapachu wspaniałych potraw, kobiecych perfum, woni kwiatów, wina i arogancji, dusi i przygniata. Ktoś zaczyna się śmiać, a kto inny krzyczeć, grupa mężczyzn po lewej mocno gestykuluje, a panie na prawo wymieniają uwagi, rzucając na około dumne spojrzenia. Kilka osób, skrytych w cieniu kolumn i bluszczu, rozmawia, rozglądając się nerwowo dookoła, jakby bojąc się, że zostaną przyłapane na spiskowaniu. Troje młodzieńców śmieje się głośno, popijając wino, od którego ich policzki są zaróżowione. Przy stolikach pod ścianą siedzą starsi arystokraci i dyskutują, zrywając i zawiązując sojusze i wymieniając opinie o ostatnich wydarzeniach.
– To dziecko! Jak dziecko ma rządzić całym królestwem?!
– Wygląda na rozsądną osobę i jestem pewna, że…
Reszta rozmowy utonęła w gwarze rozmów, ale dalsza część niezbyt interesowała Lucie. Wiedziała, o co kłócili, właściwie od czasu koronacji Frayi Sairento nie rozmawiali o niczym innym jak o tym, czy młoda królowa poradzi sobie na tronie. Powoli zaczynało ją to nużyć. Podniosła lampkę z winem z tacki przechodzącego służącego. Jeszcze raz rozejrzała się po tłumie, próbując ignorować odrobinę grubego szlachcica, który od godziny obsypywał ją potokiem komplementów, nadmiernie gestykulując.
– Eryku, czy naprawdę muszę ci powtarzać, że nie mam zamiaru brać udziału w tym absurdalnym planie? – spytała, gdy tylko szlachcic zrobił przerwę na oddech. Mężczyzna zaczerwienił się lekko. Lucie spojrzała na niego chłodno.
– Ja… mi nie wcale nie o to chodziło! – pisnął, czerwieniąc się jeszcze bardziej i unikając jej wzroku, na co kobieta jedynie prychnęła.
– Wybacz, ale muszę już iść – powiedziała zimno i odwróciła się z szelestem sukni. Ostatnimi czasy odnosiła wrażenie, że każdy czegoś od niej chce, próbuje ją wciągnąć jakieś szalone plany bez choćby cienia na powodzenie i że każdy zapomniał znaczenie słowa „nie”. Bez zbytnich trudności znalazła wyjście z sali i po przemierzeniu labiryntu korytarzy udało jej się wyjść na zewnątrz. Nim minęła godzina, Lucie znajdowała się w swojej bibliotece, przechadzając się pośród ksiąg.

*****

W Zimnicy było… zimno. I wiało. Bardzo. O ile Lucie nie miała nic przeciwko temperaturze, tak wiatr ją denerwował i plątał włosy, które zapomniała spiąć przed przejściem przez portal prowadzący z Bohrii do Zimnicy. Westchnęła, po czym ruszyła w dalszą drogę. Nie miała zamiaru przebywać na zewnątrz ani chwili dłużej. A zaledwie kilka godzin temu siedziała w swoim domu i przeglądała jedną ze starszych ksiąg w swojej bibliotece o wykorzystaniu mniej znanych ziół w lecznictwie. Na jej szczęście i nieszczęście osoby, którą chciała odwiedzić, siedziba Bractwa Itinerum nie znajdowała się zbyt daleko od domu Mazru. Poprawiła pelerynę, bardziej szarą niż błękitną i zacisnęła dłoń na sztylecie, chociaż nie miała zamiaru go używać i traktowała go jako opcję ostateczną. Uśmiechnęła się lekko, gdy zaledwie parę metrów przed sobą zobaczyła budynek, którego szukała. Nagle usłyszała jak ktoś ją woła, więc odwróciła się, ledwie unikając zderzenia z uśmiechniętym młodzieńcem. Zacisnęła jedynie wargi, uniosła brew i spojrzała chłodno w brązowe, pogodne oczy.

[Jeremy? Księżna Lodu chyba się zirytowała xD]

18 czerwca 2017

[KP] Jeremy Garland

 
"Uprzejmość jest językiem słyszanym przez głuchych i widzianym przez ślepych."

21 lat | 1 maja 1996 | Zimnica | Profesji brak

15 czerwca 2017

Gra Umysłów (11)

      Przestrzeń wokół nas składała się w kształty, wzajemnie się pochłaniające i znikające w pustce. Nasza arena składała się w pojedynczą myśl. Koniec projekcji, młoda — wyjaśniłem elfce, patrząc, jak widziany obraz zakrzywia się i rozmazuje, by zniknąć, dać koniec bezowocnej i jałowej rozgrywce. Pokiwała głową i sama rozpadła się w pył. Jak postąpi, widząc gniew w oczach wykładowców, obserwujących naszą Grę? Co zrobi z wiedzą, którą posiadła? Mogła ukrywać prawdę, ale nie zrozumiała niczego z tego, co zobaczyła. Mi wystarczyło tylko spojrzenie w przeszłość, aby uzmysłowić sobie, co zaszło w mojej przeszłości. Gdy byłem dzieckiem.
     Ktoś chciał, abym zapomniał o swojej rodzinie, wcześniej tak nieistotnej jak to, ilu żebraków zginie z zimna tej nocy. Abym nigdy nie pomyślał o swoim domu, o miłości, którą kiedyś mnie otoczono. Ktoś chciał, bym nie poznał swoich przodków i historii.
       Gdy tylko poczułem podłoże pod stopami i obecność mistrza z Uniwersytetu, przeniosłem się daleko, gdzie nikt nie mógł zakłócić moich rozważań. Pozostawiłem Shottigal wskazówkę, zagadkę, która miała ją do mnie doprowadzić. Spojrzałem na chmury, szargane przez ostre szczyty Gór Poszumistych, nieruchome na tle gwieździstego nieba.